BIEGŁY SĄDOWY - SPECJALISTA
rybactwo śródlądowe, ochrona środowiska, gospodarka wodna
mgr inż . Kazimierz Ostrowski
Blog

Bajania i legendy

2012-09-12 11:53:47, komentarzy: 4

Tajemnicze jezioro Wigry, Kameduli, dość tajemnicze ludy zamieszkujące puszczańskie ostępy były źródłem bajań. Jednak Kameduli byli źródłem opowieści dziwnych, bo i zakonnicy pędzili życie skryte przed okiem . Zakon pustelniczy, każdy zakonnik w swoim eremie czas spędzał na modłach i medytacjach. W ogródku przy domku uprawiał zioła i warzywa.

Wszyscy, którzy odwiedzają Klasztor, znają legendę "o siei Wigierskiej", mniej znana jest legenda "O miłości Wigryny" - obydwie z zakonem powiązane, ale opowieść o kolumnie przy wjeździe na półwysep klasztorny jest prawie nieznana.


KOLUMNA

ardzo wielu jadących do Wigier turystów intryguje stojąca przy drodze biała, duża kolumna z żelaznym krzyżem osadzonym w stylizacji "trzech wzgórków" na szczycie. Legenda mówi, iż w tej kolumnie została zamurowana para wiarołomnych kochanków - zakonnik kamedulski i żona rybaka.
W samej rzeczy kolumna została wystawiona jako symboliczny wjazd w obręb klasztoru. Podobne kolumny stawiano przed innymi kamedulskimi pustelniami.


Również o skarbach Kamedułów i tajemnych przejściach z Klasztoru snuje się opowieści. Wynika zapewne to z faktu, że Zakon był pracowity, zapobiegliwy, a i do rozwoju Suwalszczyzny się przyczynił niezmiernie.


WYPĘDZENIE ZAKONNIKÓW I SKARBY

ewnego dnia nowopowołany biskup wigierski - wypełniając wolę władz zaoborczych, wezwał do siebie przeora i wszystkich braci zakonnych. Oznajmił im, że muszą opuścić teren zakonu. Mogą tylko zabrać ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, a cały ich dorobek podlega konfliskacie na rzecz biskupstwa. Zakonnicy po krótkiej modlitwie wstali i poszli przygotować się do drogi. Znieśli wszystkie klucze i przekazali je biskupowi. Następnie wyszli na dziedziniec, gdzie utworzyli procesję, na czele której stanął zakonnik z krzyżem w rękach. Kameduli opuszczali klasztor na klęczkach, rzewnie płacząc i modląc się głośno. Przejście w ten sposób przez groblę i Magdalenowo w stronę wsi Tartak, spowodowało iż kolanami wyżłobili rów.
Starzy ludzie wciąż opowiadają o gościńcu w lesie, który zwą "kamedulskim". Podobno na pamiątkę bolesnej wędrówki braci nie porasta go "ani las, ani wrzos".

Podania również mówia o tym, iż Kameduli ukryli w podziemnych lochach, które Klasztor Wigryrozpościerały się pod klasztorem - swoje skarby. Klasztor wigierski posiadał ogromne dobra, które przynosiły i takież dochody. Wszystko to przemyślni braciszkowie zamieniali w dzieła sztuki, naczynia liturgiczne i inne drogocenne przedmioty. W momencie zamentu rozbiorowego, gdy nikt nie był pewien jutra - kameduli mieli wynieść te skarby do tunelu, który był przekopany z Wigier - pod jeziorem - na stały ląd. Asekuracyjnie zasypali częściowo wejścia do niego. Nikt oprócz nich nie znał dokładnie ich położenia.
Wraz z momentem wypędzenia nastąpiło bezpowrotne utracenie możliwości łatwego doń dostępu. Wielu próbowało odnaleźć tajemnicze skarby. Nie raz penetrowali podziemne korytarze. Obecnie większa ich część jest zasypana więc trudno odnaleźć ów tajemniczy tunel pod jeziorem.
Teksty legend zaczerpnąłem z http://www.suwalszczyzna.com.pl/inform/leg_wig.htm#2


Będąc dzieckiem i gdy mieszkałem nad Wigrami chłonąłem te opowieści. Była nas garstka dziaciaków, w wakacje wieczorem siadaliśmy na ganku sąsiadów, a Lodzia opowieści o duchach, strachach i zwidach snuła. Potem każdy cień w mroku był duchem, każdy krzak jałowca w świetle księżyca był zjawą ........................




« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Lodzia 19:56, 19 września 2012

    Okazuje sie, ze w tamtych czasach imie Lodzia nie bylo wyjatkiem. Totez nic dziwnego, ze na chrzcie i ja to imie otrzymalam:)

    Kamedulskich skarbow nie poszukiwalam, ale wigierskie pejzaze bardzo lubilam ogladac.

    Pozdrawiam:)

    Odpowiedz
  • Renata 21:29, 24 września 2012

    A skarbów nie szukaliście ?

    Odpowiedz
  • Ewa. 11:57, 7 października 2012

    Te okolice to prawdziwy skarb.
    Nie wiem, czy Kameduli mogli miec skraby wielkie.
    Oni zyli bardzo skromnie, nie dbali o bogactwa swiata.
    Ale moze cos w tym jest, bo czasami otrzymywali od bagaczy podarunki czasami wielkiej wartosci.
    I jak to sie mowi, w kazdej legendzie jest troche prawdy.
    Niech sobie skarby leza ukryte, bo bogactwo nie uczyni ludzi szczesliwszymi. Samym szczesciem, jest byc tam, gdzie sie ma dokad wracac, jak nie w marzeniach, to od czasu do czasu pojechac tam.

    Odpowiedz
  • Ewa-Maria 15:28, 22 października 2012

    O ! ...a tu coś dla mnie, lubię bajania i legendy...
    Pewnie nie jedno z Was, dzieci wówczas, bawiło się w poszukiwaczy skarbów.:)

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

Kategorie

Brak kategorii

Kreator stron internetowych - strona bez programowania