BIEGŁY SĄDOWY - SPECJALISTA
rybactwo śródlądowe, ochrona środowiska, gospodarka wodna
mgr inż . Kazimierz Ostrowski
Blog

I śmiesznie i .............. grafomańsko

2013-05-08 10:08:34, komentarzy: 1

 

 

Gdy min Giertych uhonorował medalem ks. Jankowskiego

Na szczodrość ministra

Raz pewien klecha z Gdańska miasta ,
Co ksiąg różnych miał huk - i basta .
Nie mając co z nimi robić ,
Postanowił więc młodzież szkolić.  
Aż Minister go wynagrodził i dał mu medal - a co mu szkodzi.

                                                                                                          04.2007



 

Na pomysły lustracji wszystkich przez Kaczyńskich (środowisko akademickie, dziennikarzy itp.)

Na zamysły bliźniaka

Raz pewien gość, co księżyc z bratem kradł,

Do władzy dorwał się po upływie wielu lat.

A że w komunie wykształcenie zdobył,

Na tej hołocie odwet wziąć postanowił.

I rzesze wykształciuchów lustrować począł.

Bo co mu bruździć będzie w życiowym dziele ten łże elity uparty układ.

                                                                                                          03.2007

 

Pomysł min sportu Lipca na uzdrowienie PZPN i komitet organizacyjny EURO 2012

Ech losy futbolu

Arbiter pewien z miasta Mikołajki

Najwyższą władzę futbolową zdobył atakując z flanki.

Nie w smak to sprawującym państwową władzę,

Bo jednym z przodków jego Kostrzewa była, lecz nie ta, co spokojnie porasta miedzę.

I zagarnęli komitet, a jego do roboty zagonią, by nie myślał, że popatrzy spokojnie zza firanki.

                                                                                                                      05.2007

 

Protest prof. Geremka na kolejny raz lustrowanie go, choć był już lustrowany

O polityko

Pewien uczony historyk, z Warszawy do Brukseli wybraniec

Powiedział dość, i kwitów więcej o niewinności składał nie będzie jak skazaniec

I za nic miał groźby i strachy płynące z prawa wszędzie

Choć wiedział  co skutkiem tego będzie

Bo to człek mądry i prawy a nie jaki popapraniec.

                                                                                  05.2007

 

Skojarzenia rzeczniczki praw dziecka

Czerwona torebka

 Pewna dama co małolatów prawa chroni,

Zauważyła torebkę – na wizji a nie na fonii.

Ten rubinowy sakwojaż nosił ludek z pluszu,

Taki niebieski, z londyńskiej tiwi, a nie z buszu.

I zmusił damę do myślenia tęgiego,

Czy przypadkiem ten tubiś nie jest homo czy coś tego.

                                                                       06.2007

 

 

Min Giertych i pomysł na nowy kanon lektur szkolnych

Niedokształciuch

A szef bakałarzy wziął się za spis ksiąg reformowanie,

No i poprawiał z rozmachem (ten spis) przez wykreślanie.

Bo w wieku starszym nie szkolnym , choć absolwent prawa,

Doczytał się w słynnych dziełach abstrakcji i pornola .

Zakazał więc edukować młodych na nich i utrącił diabła knowanie.

                                                                                  06.2007

 

 

Lepper na rozprawę sądową w jego sprawie się nie stawia

Równi dla prawa

Pewien „zacny” rolnik spod Darłowa, wychowan na kolektywizacji ,

W konflikt prawny wszedł już w epoce demokracji.

Temida lat kilka bezskutecznie go przyzywa,

By sprawiedliwość wymierzyć, a on się za teką wicepremiera ukrywa.

I  kawkę degustuje i nie chce asesorom i sędziom zdawać relacji.

                                                                                              06.2007

 

Rozpoczął się strajk lekarzy, różne pomysły rządu na uzdrowienie sytuacji

Na cyrulików

Oj niełatwy los mają medyków rzesze,

Z damą pewną, co państwową trzyma kiesę.

I rejestry dukatów, tych, co zbolali ludkowie im zanoszą

Każe prowadzić, by do skarbu kontrybucję  zciągnąć  jak kosą.

Chyba doktory pusty od teraz będą mieli mieszek.

                                                                       06.2007

 

 

Wizyta prezydenta G.W. Busha w Polsce

Spotkanie na szczycie

Zza Wielkiej Wody potężny Wuj Sam przybył na aeroplanie,

Do  swego wasala i wielkie nad Bałtykiem uczynił zamieszanie.

W chacie – nie kurnej a prezydenckiej – w Juracie radzili,

Krótko,  o tarczy, bo Wuj Sam nie mógł tracić ani chwili.

A ich białogłowy na piasku o pieskach i wnuczkach miały czas na babskie gadanie.

                                                                                                          06.2007

 

Przed szczytem Unii Europejskiej

Czyżby atrakcyjny kraj?

Zjeżdżają ze stron różnych na krótko, na chwil kilka,

Najtęższe polityczne tuzy, by z Bliźniakami pokonferować tylko.

I o solidarności kontynentalnej i o sztuce kompromisu.

Bo europejski szczyt już blisko, a Polanie są przeciw i przed demokracją nie mają moresu.

Przeciw sztuce rachowania i paktowania przez Franków i Germanów  wydumanej.

Oby nie przyszło za pierwiastek głów oddać przez brak rozsądnego pomysłu.

                                                                                                     06.2007

 

 

 

 

 

 

 

 

No i szczyt Unii się zakończył, a negocjowali obaj bliźniacy

Po szczycie

We dwóch negocjowali, Bracia, co Księżyc ukraść chcieli,

Jeden ze Stolicy, drugi też, tylko, że w Brukseli.

Wielki sukces głoszą wszem i wobec,

Że pokonali i Wielką Kanclerz, i innych wodzów, i do zwycięstwa udało się im dobiec.

Lecz Pyrrusowe to zwycięstwo, co nie wszystkich łączy a dzieli.

                                                                                                          06.2007

 

Białe miasteczko i okupacja kancelarii Premiera przez pielęgniarki

Wojna zdrowego (jeszcze) z siostrami miłosierdzia

Zapomniał wół jak cielęciem był, to o tym co Prymus między ministrami,

Gdy do  jego  urzędu cztery siostry wtargnęły drzwiami .

A on je prokuratorem straszy i od przestępców przezywa,

A siostry chcą tylko rozmowy o podwyżkach, bo dutków im szybko ubywa.

Lecz nie spotkały zrozumienia,  to wolny ptak i nie umie żyć rodzinnymi kłopotami.

                                                                                                          06.2006

 

Wojny ciąg dalszy

I znowu  pierwszy minister w stolicy,

Nie może znaleźć sposobu na demonstrantów w spódnicy.

I szuka diabła miedzy niewiastami,

Co im podszeptuje czarcimi ustami.

A one znak krzyża czynią by udowodnić, że gada po próżnicy.

                                                                                  07.2007

 

 

 

 

 

 

 

Lepper kopalnia pomysłów

O włościaninie

Pewien włościanin z Zielnowa

Awansował do roli wicepremiera.

A że ciężka to robota,

Od roboty dostał kota.

 

I nie zoczył co bliźniak knuje i bierze go teraz cholera.

                                                                       07.2007

 

Giertych z Lepperem zakładają koalicję

Sojusz

Mały z Wielkim się zgadali,

Że im bliźniak robotę rozwali.

Wymyślili więc chytrą sztukę,

I żeby później nie iść po naukę,

Na postrach Kaczkom swój układ LiS nazwali.

                                                           07.2007

 

Konwencja PiS w Gdańsku, a szpiegowany był L. Wałęsa

No i doczekaliśmy

Po miesiącach sporów  i próżnej debaty,

Prime-minister rzekł w wielkiej hali:

To Oni nosili owcze łaty

I wilcze kły skutecznie skrywali.

Ci obrońcy układu,

Koalicja  skrywania zła wszelkiego składu!

To Oni oszczerstwem i  kłamliwą mową

Oczerniają , szkalują i ferment zasiewają

W szeregi prawych i sprawiedliwych, w formację ową,

Co o Dobro Ojczyzny  pierwej dbają.

Ale ziomek ich szpilę wbił w obronę:

Tak i mnie, choć ich wodzem byłem,

Niecnie szpiegowali, a jam był kryształem.

                                                           08.2007

 

L. Dorn – ten to umie się wysławiać

Erudyta Wielki

Panie eeeeeeee yyyyyyy redaktorze,

Psze uuuuuuu aaaaaaa pani redaktor,

Boże....... aaaaaaaa, ty yyyyy widzisz,

Że jam yyyyyyy niewinny.

A yyyyyy   panu głosu…….nie eeeee udzielam!

I nagle wielkie oświecenie:

Saba, pogoń ich, masz moje przyzwolenie,

Tych wykształciuchów, ścierwojady

I inną hołotę,

Bo ich w kamasze wsadzić każę i dam im robotę.

                                                         09.2007

 

Nelli Rokita przyjęła fuchę w pałacu Prezydenta L. Kaczyńskiego

Żona wyrodna

Pewna żona z Germanii rodem, Krakowa mieszkanka,

Numer wycięła mężowi, nie jak prawomyślna mieszczanka.

I w przypływie emancypacyjnych myśli,

Do wrogiej mężowi grupy przystąpiła bezmyślnie.

Teraz to ona niechybnie ni żona ni kochanka.

                                                           09.2007

CBA złapała posłankę Platformy Obywatelskiej na łapówkarstwie

Ech te Baby

Ech te baby, bezmózgie jakieś istoty,

Ciągle na kogoś ściągają piekielne kłopoty.

Teraz taka z Legnicy na pieniądze łasa,

Donalda, co spokojnie po stolicy hasał,

Do nerwicy doprowadza swym bezmiarem głupoty.

                                                           10.2007

 

 

 

I po IV RP

Rządowe posady stracili i kmieć z Zielnowa, i kauzyperda z Kórnika,

Wszystko za sprawą bliźniaka  co z władzą nie poradził  choć wszystkim nawtykał.

A drugi bliźniak co w pałacu siedzi,

Że trunków nie nadużywa musi się tłumaczyć gawiedzi.

Za to gość z Sopotu ma kłopotów moc i z nimi będzie się borykał.

                                                                                  01.2008

Moc internetu (o blogu Palikota)

Pewien z Lublina producent trunków wszelakich,

W necie dokonał swawolnie wpis taki.

Że niby ten, co głową  pierwszą w Lechistanie,

Trzeźwo na świat patrzy tylko wtedy jak wstanie.

A jego pobratymcy  będą teraz  z nim na bakier.

                                                                       01.2008

 

Rada  gabinetowa (prezydent zwołał Radę gabinetową)

Zawezwał prezesa i jego gabinet radców,

Prezydent do swego pałacu.

Nie radzili za długo, godzinkę bez mała,

O zdrowiu i cyrulikach co w zamęcie sprawę wywołali całą.

Bo na czcze gadanie szkoda mu czasu.

01.2008

 

O internecie znowu (o opinii J Kaczyńskiego o internatach)  

Mieszkaniec Żoliborza, co mamę i kota wybrał zamiast żony,

Stwierdził, postęp zauważając, przerażony

Nad klawiaturą siedzą i klikają bez pamięci

Pijusy piwa i miłośnicy pornusów razem wzięci.

W tym necie to szatan  młodzieży miesza niczym nie zrażony.

                                                           03.2008

 

Odpowiedź erudyty

Pewien Ludwiczek, co bajek kilka stworzył,

Na głos Prezesa oczy szeroko otworzył,

I ja ani myszki ani browaru nie unikam,

Choć niekoniecznie zaglądam do pornusika.

Czyżbym aluzję „szefa” w mym umyśle mylnie odtworzył?

                                                           03.2008

 

O bliźniaku i Europie

Już władzy nie ma, za to jego brat

W pałacu siedzi i w ciemno słucha jego rad.

W popłoch wpadła europejska elita,

O co w tym Lechistanie chodzi - każdy z niepokojem pyta.

A gość z Sopotu co pierwszy między ministrami, duma , czyżby ten Jarek z byka spadł?

                                                                                  03.2008

 

« powrót

Dodaj nowy komentarz

  • Ewa. 10:10, 10 czerwca 2013

    Hej, Kazik. Czy Ty sam wymysliles te wszystkie fraszki, czy jak je nazwac? Sa bardzo dobre i podobaja sie mi sie. Pozdrawiam.

    Odpowiedz

Wyszukiwarka

Kategorie

Brak kategorii

Darmowa strona www - zrób ją sam!